przynęty |certyfikaty energetyczne |Agroturystyka Karkonosze

Chłopcy wychodzą gdzieś

krem do rąk |Sok Noni |lokata strukturyzowana

„Chłopcy wychodzą gdzieś na noc, wracają o świcie. Zawsze ich witam na ganeczku. Nie pytają o Lenkę. Nic im nie mówię.
...w głuchej puszczy przed chatą leśnłKa...
Lenka nie była pułkownikiem i dowódcą partyzanckiego oddziału. Ale koledzy kochali ją równie gorąco, jak tamci strzelcy Emilię Plater. Lenka konała w izbie, nie było już ratunku. Musiałam jakoś przygotować chłopców. Domyślili się zresztą sami zobaczyli płaczącego Mariana.
Pochowaliśmy Lenkę obok Kuby. Śnieg tego dnia padał gęsty, jakby chciał jak najprędzej odgrodzić Lenkę od świata; zasłonił, zrównał jej mogiłkę z zaspami całego lasu. I znów nikt nie znał jej nazwiska. Pobiegłam na górkę do leśniczego, on wie, musi powiedzieć. Było już jednak za późno. Śmierć — zwykła sprawa. Zginął Kuba, zginęła Lenka. Teraz umarł leśniczy.
Wracam do Warszawy. Marian odprowadza mnie na stację. Żegnamy się. Nie zapomnisz Nie zapomnę.. Wsiadam do wagonu. Rozpłakałam się, ale Marian już tego nie widział.
Wędrowne ptaki
15 lutego 1942 roku.
estem bardzo osłabiona po chorobie. Zakładam nieodłączny plecak, żegnam Michała i Ziutkę, którzy życzą nam „złamania karku", a Mamunia całuje mnie „Uważaj, Halszuniu". Będę uważać, moja droga, moja jedyna...“(16)

<<<< Po październiku 1956 rodziny |

dieta kopenhaska |www |defro